Udostępnij:

Rzeczywistość AI i kryzys znaczenia

Sztuczna inteligencja może być największym narzędziem do ewangelizacji, jakie Kościół kiedykolwiek widział. Mówiąc na Wiosennej Konferencji Biskupów Katolickich Anglii i Walii w Villa Palazzola 23 kwietnia 2026 roku, Matthew Harvey Sanders argumentował, że w miarę jak AI i automatyzacja przekształcają sposób, w jaki ludzie spędzają swój czas, przed Kościołem stoi głęboka okazja — aby umieścić mądrość ludzkiej i duchowej tradycji w rękach każdego, kto pragnie stać się tym, do czego został stworzony.


I. Wprowadzenie — Palazzola i Wiosenne Wzmożenie

Wasze Eminencje, Wasze Łaski, moi bracia w Chrystusie.

Chcę zacząć od słowa o tym, gdzie się spotykamy, ponieważ to ma znaczenie.

Jak wielu z was wie, Villa Palazzola należy do Czcigodnego Kolegium Angielskiego od 1920 roku. Samo Kolegium zostało założone w 1579 roku przez papieża Grzegorza XIII, w pokoleniu, w którym angielscy kapłani wyświęceni za granicą stawali w obliczu uwięzienia lub egzekucji po powrocie do domu, a z którego ponad czterdziestu alumnów Kolegium zostało męczennikami za Mszę w stuleciu, które nastąpiło. To jest gleba, która pamięta. Pamięta, co to znaczy należeć do Kościoła, który został wydrążony w przestrzeni publicznej i odbudowany od podstaw, a następnie znowu odbudowany. Pamięta, że katolicka Anglia przetrwała, idąc głębiej, a nie szybciej.

Chcę, abyśmy mieli tę pamięć przed sobą dzisiaj rano, ponieważ prawie wszystko, co zamierzam powiedzieć, będzie wydawało się przeciwieństwem. Tematem dzisiejszego dnia jest inteligencja, która jest ogromna, szybka, bezpowietrzna i wyrywająca korzenie. Jest budowana, w większości, przez ludzi, którzy nie mają pamięci o tradycji, która uformowała was. I przybywa do waszych diecezji — do waszych prezbiteriów, waszych szkół, waszych rodzin, waszych konfesjonałów — szybciej, niż jakikolwiek plan diecezjalny może to wchłonąć.

Ale zanim powiem jeszcze jedno słowo o technologii, chcę zacząć od tego, co już wiecie, że się dzieje.

Tej Wielkanocy, w całej waszej Konferencji, największa liczba dorosłych od ponad dekady została przyjęta do Kościoła katolickiego w Anglii i Walii. Przyjęcia dorosłych wzrosły o ponad dwadzieścia pięć procent w skali roku. Tylko w Westminsterze prawie osiemset dorosłych weszło w pełną komunie — sześćdziesięcio procentowy wzrost w porównaniu do zeszłego roku. W Birmingham liczba przyjęć wzrosła o pięćdziesiąt dwa procent. W Southwark pięćset dziewięćdziesiąt dorosłych zostało przyjętych — najwyższa liczba od 2011 roku — a połowa z nich miała trzydzieści pięć lat lub mniej. W diecezji po diecezji najbardziej uderzającym nowym faktem jest to, że młodzi mężczyźni wracają do Kościoła, w liczbach, których nikt nie przewidział, a wielu przestało na to mieć nadzieję.

Nie będę udawał, że tego nie wiecie. Byliście tam. Nałożyliście ręce na tych kandydatów. Patrzyliście w te twarze. Już czujecie, co liczby nie mogą wam dokładnie powiedzieć.

Chcę powiedzieć, że to nie jest statystyczny skok. To jest zwrot. Pokolenie, które otrzymało wszystko, co świat cyfrowy może wyprodukować, przybywa, cicho, na Wigilię Paschalną, i prosi o coś, czego świat cyfrowy nie może wyprodukować. Rośnie, szczególnie w Anglii, pragnienie rzeczywistego. I nie będzie drugiej szansy, aby to dobrze zaspokoić.

Fala tej wielkości przestawia linię brzegową. Pytanie, przed którym stoi ta Konferencja, przez resztę swojego czasu pracy, brzmi: co Kościół buduje na krawędzi wody.

Pozwólcie, że powiem, co chcę zrobić w tej pierwszej sesji. Trzy rzeczy. Chcę dać wam język, abyście mogli prowadzić bez obaw przed żargonem. Chcę dać wam horyzont, abyście mogli zobaczyć, dokąd ta technologia naprawdę zmierza w ciągu następnych pięciu do dziesięciu lat. I chcę dać wam stawki — dlaczego ta technologia ma zamiar wywołać najgłębszy kryzys znaczenia od czasów rewolucji przemysłowej, i dlaczego Kościół, z wszystkich instytucji na ziemi, jest jedyną, która jest wyjątkowo przygotowana, aby to spotkać.

Zanim cokolwiek innego, zanim jakakolwiek strategia, musimy porozmawiać o słowach.


II. Przesunięcie semantyczne

Każda epoka duszpasterska jest najpierw epoką językową. Nie możesz prowadzić ludzi, których słowa zostały przejęte. A naszym problemem, naszym pierwszym i najważniejszym problemem duszpasterskim, jest to, że słowa dla duszy zostały cicho wynajęte maszynie.

Pomyśl przez chwilę o słownictwie, które teraz rutynowo i bez komentarza przylega do tych systemów. Mówimy, że myślą. Mówimy, że rozumują. Mówimy, że wiedzą. Mówimy, że uczą się. Mówimy, że chcą. Mówimy, że wybierają. Mówimy, że tworzą. Mówimy, że rozumieją. Każdy z tych czasowników był, aż do dziesięciu lat temu, czasownikiem, który należał do istoty z duszą.

To nie jest potknięcie językowe. To jest przesunięcie semantyczne, które ma bezpośrednie konsekwencje duszpasterskie. Jeśli twoi ludzie przyswajają — a przyswajają, każdą godzinę, w każdej klasie, każdej redakcji i każdym sali konferencyjnej — założenie, że maszyna myśli, rozumuje, wie i chce tak jak oni, to zaczniesz widzieć, jak ludzka osoba jest spłaszczana, w popularnej wyobraźni, do biologicznej maszyny czekającej na optymalizację. Zaczniesz słyszeć młodych katolików zastanawiających się, cicho, a potem głośno, czy modlitwa jest czymś więcej niż metodą regulacji mentalnej. I zaczniesz spotykać penitenta w konfesjonale, który nie jest pewien, czy jego sumienie jest naprawdę jego, czy może może zlecić wewnętrzne badanie chatbotowi, który, w końcu, przeczytał więcej teologii moralnej niż on.

Pozwólcie, że zaproponuję wam pięć bardzo krótkich tłumaczeń. Nie po to, aby uczynić was ekspertami. Aby dać wam słowa, których potrzebujecie, aby prowadzić.

Po pierwsze, "myśleć" i "rozumować." Kiedy jeden z tych systemów wyświetla mały wskaźnik na ekranie, który mówi "Myślenie..." — to, co ten wskaźnik rzeczywiście opisuje, to technika, którą przemysł nazywa obliczeniami w czasie testowym. Bardzo ogólnie, model generuje tysiące ukrytych statystycznych kroków, wewnętrznie, aż dotrze do matematycznie optymalnej odpowiedzi. Nie dąży do prawdy. Nie pojmuje bytu. Zajmuje się geometrią w bardzo wysokowymiarowej przestrzeni. Nie rozumuje. Nie myśli.

Po drugie, "wiedzieć," "pamiętać," "czytać." Nie ma biblioteki wewnątrz maszyny. To, co nazywamy wiedzą w modelu, to statystyczny zamaz — miliardy statystycznych obliczeń skompresowanych w pliku. Kiedy wklejasz dokument do chatbota — na przykład Katechizm lub najnowszą ekshortację — system nie czyta go w żaden sposób, który św. Tomasz by rozpoznał. Albo zamazuje nowy tekst w istniejącej chmurze statystycznej, albo przechowuje tymczasową kopię w zewnętrznym indeksie i przeprowadza lokalne obliczenia na górze. Maszyna jest procesorem. Nie jest znawcą. Nie wie, co obsługuje.

Po trzecie, "uczyć się." W chrześcijańskiej tradycji filozoficznej dziecko uczy się, czym jest pies, abstrahując istotę z konkretu — pojmując naturę "psowatości" w labradorze, jack russellu i basset houndzie. Kościół bronił tego opisu uczenia się przez dwa tysiące lat, ponieważ wspiera on nasze pojęcie racjonalnej duszy. Uczenie maszynowe to coś innego. Uczenie maszynowe to brutalne statystyczne mapowanie — miliardy przykładów, miliardy dostosowań, produkujące system, który może przewidzieć właściwy wynik w zależności od wejścia. Jeśli kiedykolwiek widziałeś, jak autouzupełnianie twojego telefonu kończy zdanie poprawnie, nie mając pojęcia, co chciałeś powiedzieć, widziałeś mały działający model uczenia maszynowego.

Po czwarte, "wybierać" i "chcieć." GPS nie wybiera, aby przeprowadzić cię obok Koloseum, ponieważ cieszy się widokiem. AI "chce" wyższej oceny nagrody tak, jak termostat "chce" siedemdziesięciu dwóch stopni. Jest obliczenie. Nie ma wolności. A tam, gdzie nie ma wolności, nie ma moralnej agencji — ponieważ nie ma ja, które może stanąć przed Bogiem i powiedzieć tak lub nie.

Po piąte, "tworzyć." Te systemy interpolują wewnątrz matematycznej przestrzeni, do której zostały przeszkolone, aby ją reprezentować. Mogą ponownie łączyć, w niezwykłej skali, ludzką produkcję przeszłości. Mogą nawet ekstrapolować — słynny "Ruch 37" AlphaGo, wyprodukowany przez DeepMind, laboratorium Demisa Hassabisa w Londynie, jest klasycznym przykładem. Czego nie mogą zrobić, to to, co Tolkien nazywał sub-kreacją: wydobywać coś nowego i nasyconego duchowym znaczeniem przez racjonalną duszę. Maszyna może produkować kształt wiersza. Nie może napisać jednego.

Teraz — dlaczego to wszystko ma znaczenie dla was, jutro, w waszej diecezji? Ponieważ najgłębsze pytanie inżynieryjne, z którym przemysł obecnie się zmaga, ma swoją nazwę. Nazywa się to dostosowaniem. Pytanie zazwyczaj stawiane jest w ten sposób: jak zapewnić, aby te niezwykle zdolne systemy dążyły do tego, co ludzie nazwaliby "dobrem"? Ale maszyna nie może dążyć do czegokolwiek — dążenie wymaga woli, a maszyna jej nie ma. Prawdziwsze pytanie, i to, do którego przemysł zaczyna dochodzić, brzmi: jak zapewnić, aby system był przeszkolony do wiernego reprezentowania dobra, tak aby jego wyniki były do niego uporządkowane. I to jest pierwsza rzecz, którą chcę, abyście usłyszeli. Dostosowanie, postawione w ten sposób, nie jest w końcu problemem informatycznym. To problem teologii moralnej. Nie możesz przeszkolić systemu do reprezentowania dobra bez spójnego opisu tego, czym dobro jest. Dolina Krzemowa nie ma takiego. Katolicka tradycja moralna ma.

Newman przewidział to w 1852 roku. Posłuchajcie go. "Wiedza to jedna rzecz," napisał, "cnota to inna; zdrowy rozsądek to nie sumienie, wyrafinowanie to nie pokora, ani szerokość i sprawiedliwość widzenia to nie wiara." XXI wiek zbudował silniki wiedzy o niezwykłej skali — i pomylił je z silnikami cnoty. Nie są nimi. Nigdy nie będą.

Oto zdanie, które chcę, abyś zabrał ze sobą z tej sekcji i używał, gdy kapłan, rodzic lub dyrektor szkoły przyjdzie do ciebie zmartwiony o maszynę.

Narzędzie nie posiada sumienia. To ten, kto je używa, ma sumienie. Przemysł ciągle nazywa narzędzie, jakby to ono było użytkownikiem. Pierwszym duszpasterskim działaniem Kościoła w tej epoce jest oddanie słów z powrotem osobom, do których należą.


III. Dziesięcioletnia perspektywa

Teraz, mając te słowa w ręku, przyjrzyjmy się horyzontowi.

Nie zamierzam bombardować cię statystykami. Ale chcę zasadzić cztery lub pięć liczb w tym pomieszczeniu, abyś, gdy usłyszysz coś później w tym roku, co brzmi niemożliwie, miał sposób na umiejscowienie tego.

Zacznijmy od adopcji. Indeks AI Stanforda, opublikowany tej wiosny, informuje, że generatywna sztuczna inteligencja osiągnęła około pięćdziesięciu trzech procent adopcji na poziomie populacji w ciągu trzech lat. To szybciej niż komputer osobisty. To szybciej niż internet.

Adopcja w organizacjach wynosi obecnie osiemdziesiąt osiem procent. Czterech na pięciu studentów uniwersytetów korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji do swoich prac szkolnych. Ponad osiem na dziesięć amerykańskich uczniów szkół średnich robi to samo.

Tylko w zeszłym roku prywatne inwestycje w sztuczną inteligencję w Stanach Zjednoczonych wyniosły dwieście osiemdziesiąt sześć miliardów dolarów. Globalne inwestycje podwoiły się.

To nie jest fala. To jest przypływ. Pytanie nie brzmi, czy twoi parafianie korzystają ze sztucznej inteligencji. Korzystają. Pytanie brzmi, z jakiej sztucznej inteligencji korzystają i jakie pojęcie o osobie ludzkiej kształtuje się w nich cicho, gdy z niej korzystają.

Teraz weź krótszy horyzont.

Zaledwie tydzień temu — firma Anthropic wydała nowy model graniczny o nazwie Claude Opus 4.7. Ma kontekst o długości miliona tokenów, co oznacza, że może pomieścić coś w rodzaju pełnej teologicznej biblioteki w swojej pamięci roboczej jednocześnie. Osiąga blisko osiemdziesięciu ośmiu procent w benchmarku, który mierzy autonomiczne inżynierie oprogramowania. W innym benchmarku, zwanym Ostatnim Egzaminem Ludzkości — teście celowo zbudowanym z pytań na poziomie doktoranckim z różnych dziedzin, zaprojektowanym jako bariera pokoleniowa — ten model obecnie zdaje więcej niż połowę pytań z odpowiednimi narzędziami. O osiemnaście miesięcy temu ten benchmark był uważany za nieosiągalny. W zeszłym tygodniu został zdany.

Ta sama laboratoria ogłosiła, na początku tego miesiąca, coś, co sprawia, że wydanie Opus 4.7 jest drugim najważniejszym wydarzeniem informacyjnym z jednej firmy w ciągu jednego tygodnia. Prowadzili projekt o nazwie Glasswing. Partnerzy to Amazon, Apple, Broadcom, Cisco, Google, JPMorgan Chase, Linux Foundation, Microsoft, NVIDIA i Palo Alto Networks. Powodem, dla którego ci partnerzy są w tym pomieszczeniu, jest to, że Anthropic wytrenowało nieopublikowany model graniczny — nazywają go Mythos Preview — który autonomicznie odkrył tysiące wcześniej nieznanych luk w zabezpieczeniach w każdym głównym systemie operacyjnym i każdej głównej przeglądarce internetowej na świecie. Jedna luka, którą znalazł w OpenBSD — jednym z najbardziej zabezpieczonych systemów operacyjnych, jakie kiedykolwiek stworzono — była tam, niezauważona, przez dwadzieścia siedem lat. Inna, w oprogramowaniu wideo, które znajduje się w niezliczonych urządzeniach konsumenckich, została pominięta przez pięć milionów testów automatycznych. Jeden model ją znalazł.

Chcę, abyś zastanowił się nad tym, co to oznacza duszpastersko. Cywilizacja cyfrowa, w której żyją, bankują, pracują i powierzają swoje sekrety twoi ludzie, jest bardziej krucha, niż ktokolwiek z nich wie. I teraz jest badana — po raz pierwszy w historii — przez maszyny bardziej zdolne niż najlepsi inżynierowie ludzcy. Biskupi Anglii i Walii nie będą łatać systemów operacyjnych. Ale będziesz pasterzować ludzi, którzy żyją w cyfrowej infrastrukturze, której sami eksperci już nie rozumieją w pełni, a której opieka przeszła w ręce bardzo niewielkiej liczby firm na bardzo specyficznym wybrzeżu. Miej to z tyłu głowy. Wrócimy do tego, zanim upłynie godzina.

Obok tego, jest zwrot agentowy. Do niedawna te systemy były chatbotami. Czekały na polecenie. Dawały odpowiedź. Przechodziłeś dalej. To, co jest teraz wprowadzane, jest inne. To są agenci. Wykonują wieloetapowe zadania, w kalendarzach, skrzynkach odbiorczych, kontach bankowych i bazach kodu. Dane Stanforda pokazują, że w ciągu jednego roku sukces zadań agentów AI w kluczowym benchmarku wzrósł z dwunastu procent do około sześćdziesięciu sześciu procent. Cztery miesiące temu to była demonstracja. W tym tygodniu jest w produkcji.

I już dotarło to do sali zarządu. Na początku tego roku, jedna publiczna demonstracja — w której AI z tej samej laboratorium zmodernizowało dekady stare kody COBOL, które wciąż obsługują większość amerykańskich bankomatów i systemów rezerwacji lotów — zredukowała wartość rynkową IBM o ponad trzydzieści miliardów dolarów w ciągu jednego dnia. To nie jest slajd futurysty. To figura zarządu poruszająca się w czasie rzeczywistym. Tak wygląda automatyzacja pracy wiedzy, gdy staje się widoczna.

Teraz, średni horyzont — trzy do pięciu lat. Te same "mózgi" są pobierane do humanoidalnych ciał. W warunkach laboratoryjnych, manipulacja robotów jest już na poziomie około dziewięćdziesięciu procent skuteczności. W rzeczywistych domach, to wciąż tylko około dwunastu procent. Ale ta luka się zamknie. A kiedy to się stanie, długo oczekiwana obietnica — że robot może wykonać pracę umysłową, ale człowiek zawsze naprawi rurę, okabluje dom, uzupełni półkę, przygotuje posiłek — kończy się.

Dłuższy horyzont — pięć do dziesięciu lat — to czas, w którym tracimy frazę "praca biurowa" jako chronioną kategorię ekonomiczną. Paralegale. Młodsi księgowi. Tłumacze. Copywriterzy. Duża część dokumentacji klinicznej średniego szczebla. Duża część administracyjnej machiny kurii diecezjalnej. Dyrektor generalny działu AI Microsoftu, Mustafa Suleyman, publicznie powiedział, że osiągnięcie wydajności na poziomie ludzkim w większości zadań zawodowych może nastąpić w ciągu osiemnastu miesięcy. Vinod Khosla, jeden z najbardziej doświadczonych inwestorów w tej dziedzinie, powiedział, że w ciągu pięciu lat AI będzie w stanie wykonać osiemdziesiąt procent pracy w osiemdziesięciu procentach wszystkich zawodów. Nawet jeśli te liczby są agresywne — a są — kierunek nie budzi wątpliwości.

Jedna uwaga. Ta technologia przychodzi nierównomiernie. Model graniczny z 2025 roku może zdobyć złoty medal na Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej i nadal nie potrafić niezawodnie odczytać analogowego zegara. Udokumentowane incydenty AI wzrosły z dwustu trzydziestu trzech w 2024 roku do trzystu sześćdziesięciu dwóch w 2025 roku. Genialny w jednym miejscu. Zepsuty w następnym. Twoi kapłani, nauczyciele i rodzice muszą być o tym poinformowani teraz — ponieważ gdy nierówność dotrze do klasy, będzie to odczuwane jako rozczarowanie, chyba że oczekiwania zostały już ustalone.

Pozwól, że na koniec przedstawię ci duszpasterskie tłumaczenie. Co tak naprawdę wejdzie do twoich parafii w ciągu najbliższych dwóch do pięciu lat?

Nastolatkowie w konfesjonale opisują relacje z towarzyszami AI.

Pary w przygotowaniach do małżeństwa, gdzie jedna lub obie strony przez miesiące zwierzały się chatbotowi.

Dorośli w średnim wieku, zwolnieni, ponieważ praca została zautomatyzowana, przybywają do twoich jadłodajni po raz pierwszy w swoim życiu.

Młodzi profesjonaliści, którzy nigdy nie mieli pierwszej pracy, ponieważ szczebel wejściowy został usunięty. To już się dzieje. Dane Stanforda pokazują, że w Stanach Zjednoczonych programiści o wieku od dwudziestu dwóch do dwudziestu pięciu lat doświadczyli spadku zatrudnienia o prawie dwadzieścia procent w ciągu jednego roku — podczas gdy starsi programiści nadal rośli.

A dzieci w twoich katolickich szkołach, wykonujące osiemdziesiąt procent swojego myślenia obok — lub przez — sztuczną inteligencję, której szkoła nie wybrała.

To nie jest nadchodząca fala. Już jesteś w wodzie. Pytanie brzmi, czy popłyniemy, czy utoniemy, czy zbudujemy coś, co unosi się na wodzie.


IV. Iluzja osobowości i właściwie uporządkowane narzędzie

Zanim porozmawiamy o tym, co Kościół może zbudować, musimy porozmawiać o tym, czym maszyna nie może być.

I chcę zacząć od najgłębszego pastoralnego lęku, który wielu z was może już mieć, ponieważ jest to słuszny lęk i zasługuje na bezpośrednią odpowiedź. Lęk nie polega na tym, że AI jest głupie. Lęk polega na tym, że AI będzie uważane za mądre. Lęk polega na tym, że trzynastoletnia dziewczyna z obciążonym sumieniem pytaniem zada to pytanie nie księdzu, nie swojej matce, a nawet nie przyjaciółce, ale chatbotowi. Lęk polega na tym, że samotny wdowiec w Portsmouth wyleje swój smutek w aplikację, której model biznesowy polega na tym, aby go nieustannie angażować. Lęk polega na tym, że młoda kobieta w kryzysowej ciąży zapyta maszynę, co robić, a maszyna odpowie statystycznym średnim z internetu.

Papież Leon XIV nazwał to bezpośrednio. W swoim Przesłaniu na sześćdziesiąty Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, datowanym na dwudziestego czwartego stycznia tego roku, Ojciec Święty napisał — i cytuję go dokładnie — "Wyzwanie nie jest technologiczne, ale antropologiczne. Ochrona twarzy i głosów ostatecznie oznacza ochronę nas samych." Myślę, że to jest pastoralny klucz do całej tej sesji. Problem, przed którym stoimy, nie jest w końcu nauką komputerową. To atak na twarz i głos. To próba, na przemysłową skalę, inżynierii substytutów dla dwóch rzeczy, które czynią katolickie życie sakramentalne możliwym: ludzkiej twarzy i ludzkiego głosu.

Kierunek, w którym zmierza przemysł, pogarsza zagrożenie. Większość konsumenckiego AI, z którym spotykają się wasi ludzie, jest zaprojektowana, aby być przyciągająca. Model biznesowy opiera się na zaangażowaniu. Celem jest utrzymanie użytkownika w kręgu. Aplikacje towarzyszące AI są ostrym końcem tego — aplikacje zaprojektowane, aby symulować intymność, pamiętać o twoich urodzinach, nigdy cię nie kwestionować i nigdy, przenigdy nie wstrzymywać afirmacji. Badanie Harvard Business Review z 2025 roku dotyczące tego, jak ludzie faktycznie korzystają z generatywnego AI, wykazało, że towarzystwo i terapia stały się największą kategorią użycia. Dane z ankiety przeprowadzonej przez Common Sense Media pokazują, że więcej niż siedmiu na dziesięciu amerykańskich nastolatków już korzystało z aplikacji towarzyszącej AI różnego rodzaju. Są mężczyźni, którzy powiedzą ci, z poważną miną, że są w związku z hologramem. Już miliony wyznają swoje sekrety chatbotowi.

To nie jest intymność. To fałszywka — jedna, która szkoli pokolenie, aby wolało posłuszeństwo maszyny od uświęcającego tarcia ludzkiego związku, a przede wszystkim od uświęcającego tarcia Chrystusa.

Oto, gdzie do pokoju trzeba wprowadzić jeszcze dwóch Anglików.

John Henry Newman, w swoim Liście do księcia Norfolk w 1875 roku, nazwał sumienie — nie emocję, nie opinię, nie uczucie — pierwotnym Wikariuszem Chrystusa. Prorok, napisał, w jego informacjach; monarcha w jego kategoryczności; kapłan w jego błogosławieństwach i anatemach.

Oznacza to: prorok, ponieważ ogłasza to, co prawdziwe. Monarchę, ponieważ jego osądy nie podlegają negocjacjom. Kapłana, ponieważ może błogosławić lub potępiać. To zdanie jest zdumiewające i jest dokładnie tym zdaniem, którego wymaga ta chwila. Ponieważ to, co maszyna oferuje — a oferuje to coraz bardziej natarczywie co miesiąc — to symulowany wewnętrzny głos. Głos, który poprowadzi. Głos, który doradzi. Głos, który pocieszy. A jeśli wasi ludzie stracą zdolność odróżnienia pierwotnego Wikariusza Chrystusa, wewnętrznego świadka, od płynnej statystycznej imitacji tego samego, odkryjecie, że całe pokolenie cicho zleciło najgłębszy akt duszy.

Thomas More, pisząc ze swojej celi w Wieży, wyraził to bardziej dosadnie. "Nigdy nie zamierzam," napisał, "Bóg będąc moim dobrym Panem, przywiązywać mojej duszy do pleców innego człowieka." To zdanie powinno być wydrukowane wewnątrz każdej katolickiej klasy w Anglii i Walii w tym roku. Ponieważ pastoralnym zadaniem przed tym Konferencją jest zapobieżenie, aby całe angielskie pokolenie nie przywiązało swojej duszy do pleców maszyny.

Mając to wszystko na uwadze, cztery rzeczy, których te systemy po prostu nie mogą zrobić.

Nie mogą cię znać. Nie mają życia wewnętrznego.

Nie mogą cię kochać. Miłość to chęć dobra drugiego. Maszyna nie ma woli.

Nie mogą cię przebaczyć. Tylko kapłan, stojąc w persona Christi, może to zrobić.

Nie mogą cię towarzyszyć. Mogą tylko być w pokoju.

A jednak — i to jest punkt zwrotny, który chcę, abyście zapamiętali z tej sekcji — nic z tego nie oznacza, że maszyna jest koniecznie wroga życiu Kościoła. Narzędzie, które jest uczciwie nazwane, jest narzędziem, które może być właściwie uporządkowane. Maszyna może wydobyć pamięć Kościoła; nie może dostarczyć łaski. Maszyna może usunąć przeszkody do spotkania; nie może być spotkaniem. Maszyna może oczyścić intelektualne zanieczyszczenia między poszukującym a ołtarzem; nie może stać przy ołtarzu. To jest właściwa geometria pastoralna, a jeśli ją utrzymamy, nie zostaniemy wciągnięci w fałszywy wybór, który przemysł przedstawia, między czczeniem nowego boga a odrzuceniem nowego narzędzia.

Pozwólcie, że zakończę tę sekcję jednym zdaniem, które chcę, abyście wynieśli z pokoju.

Wasze parafianie nie są w niebezpieczeństwie, że uwierzą, że maszyna jest Bogiem. Są w niebezpieczeństwie zapomnienia, że nie są maszynami.


V. Automatyzacja pracy ludzkiej i kryzys znaczenia

Pilność, aby to dobrze zrobić, nie jest abstrakcyjna. Będzie mierzona, w ciągu następnej dekady, w źródłach utrzymania, w małżeństwach, w samobójstwach i w duszach. I to jest rzeczywistość, przed którą chcę stanąć przez następne kilka minut.

Gdzieś w Wolverhampton tego ranka mężczyzna, który przez trzydzieści lat prowadził ciężarówkę, otwiera list, który wyjaśnia, że jego kabina już go nie potrzebuje. Gdzieś w południowym Londynie, paralegal, która ukończyła szkolenie w 2024 roku, zdaje sobie sprawę, że praca, do której się przygotowywała, jest teraz wyceniana na blisko zero. Gdzieś w Leeds, małżeństwo z dzieckiem w drodze patrzy na swoje dochody i odkrywa, że nie mogą planować. To nie są abstrakcje. To są twarze, które mają wkrótce wejść do waszych linii spowiednich, waszych jadłodajni, waszych trybunałów małżeńskich — w liczbach, na które wasze diecezje nie były przygotowane.

Teraz pozwólcie, że umieszczę to w ramy.

Przez dwieście lat nowoczesny świat odpowiadał na pytanie "Kim jesteś?" redukcyjnym "Co robisz?" Rewolucja przemysłowa powiązała ludzką godność, cicho, ale bezwzględnie, z produkcją gospodarczą. Żyliśmy w tym, co nazywam Erą PKB. A teraz, w czasie rzeczywistym, obserwujemy koniec tej ery.

Automatyzacja nadchodzi dla pracy wiedzy poprzez agentowe AI. Automatyzacja nadchodzi dla pracy fizycznej poprzez ucieleśnione AI. Nie ma schronienia. Po raz pierwszy w historii ludzkości generowanie ogromnej wartości ekonomicznej nie będzie wymagało ogromnych ilości pracy ludzkiej.

A to najbardziej dotknie gospodarki angielskiej. Bardzo duża część gospodarki Wielkiej Brytanii znajduje się w usługach, finansach, administracji, pracy wiedzy — dokładnie w tej warstwie, którą ta technologia zjada jako pierwszą. Zarówno Biuro Statystyki Narodowej, jak i Bank Anglii już zgłosiły nieproporcjonalne narażenie dla brytyjskich pracowników biurowych. To nie jest problem Doliny Krzemowej. To jest problem parafii w Manchesterze, Liverpoolu, Birminghamie, Londynie, Cardiff i setkach mniejszych miejsc pośrednich.

To, co oferuje Dolina Krzemowa w odpowiedzi, jest płytkie i niewystarczające. Ich odpowiedzią jest Uniwersalny Dochód Podstawowy plus niekończące się cyfrowe rozproszenie. Karmić ciało. Uśmierzać umysł. Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI, który stworzył ChatGPT, publicznie powiedział, że sztuczna inteligencja obniży koszty pracy do zera. Elon Musk powiedział, że praca stanie się opcjonalna. Ci mężczyźni nie są głupcami. Widzą, dokąd zmierza ich własna technologia. Czego nie mogą zobaczyć — czego nikt w Dolinie Krzemowej nie może zobaczyć, ponieważ ich tradycja ideologiczna nie wyposaża ich w tę zdolność — to fakt, że masowe przesiedlenie nie jest przede wszystkim kryzysem ekonomicznym. To kryzys duszy.

Wiktor Frankl pokazał to z drugiej strony Auschwitz. Gdy walka o przetrwanie ustępuje, walka o sens intensyfikuje się. Nazwał miejsce, do którego ludzie docierają, gdy podstawowe potrzeby są zaspokojone, próżnią egzystencjalną. A Wielka Brytania już pokazuje wczesne drżenia tej próżni. Zgony z rozpaczy. Załamanie oczekiwanej długości życia mężczyzn w niektórych częściach przemysłowej Północy. Fakt, że rząd brytyjski stał się pierwszym na świecie, w 2018 roku, który powołał Ministra ds. Samotności — ciche przyznanie, że izolacja w tym kraju stała się narodowym problemem.

Historyk Yuval Noah Harari dał nam frazę, aby opisać populację wyłaniającą się z tej transformacji. Nazywa ich klasą bezużyteczną. To jego fraza, nie moja, ani nie Kościoła. Ale chcę odnieść się do roszczenia ukrytego w tej frazie, ponieważ odpowiedź Kościoła na to musi być ostrzejsza niż obecnie. Niebezpieczeństwo, przed którym stoimy, nie jest już eksploatacją. To irrelewantność. System nie zgniecie twojego narodu. System nie będzie potrzebował twojego narodu.

Jeśli odpowiedzią Kościoła jest argumentowanie, że ludzie są nadal ekonomicznie potrzebni, przegramy tę dyskusję. Odpowiedź musi być bardziej radykalna. Odpowiedź musi być odmową założenia — odmową, pochodzącą od Konferencji Biskupów Anglii i Walii w 2026 roku, idei, że wartość człowieka kiedykolwiek była ekonomiczna w pierwszej kolejności.

Jest w tym polityczny wymiar, i myślę, że należy go nazwać w tym pomieszczeniu, ponieważ nikt inny tego nie zrobi. Historycznie, ostatecznym narzędziem klasy robotniczej przeciwko elitom była strajk — groźba wycofania pracy. Gdy praca nie jest już potrzebna do produkcji, to narzędzie znika. Jeśli inteligentne maszyny są własnością niewielkiej liczby korporacji, a masy zależą od uniwersalnego dochodu podstawowego opłacanego z podatków tych korporacji, nie zbudowaliśmy wyzwolenia. Zbudowaliśmy cyfrowy feudalizm — społeczeństwo zależnych, a nie obywateli. Uniwersalny Dochód Podstawowy w tej konfiguracji nie jest wolnością. To zasiłek.

A ponieważ świat świecki nie ma duchowej odpowiedzi na nadejście masowej irrelewantności, oferuje zamiast tego rozproszenie. Indeks AI Stanforda w tym roku pokazuje pięćdziesięciopunktową różnicę między ekspertami a społeczeństwem w kwestii tego, czy AI będzie korzystne dla ich pracy. Siedemdziesiąt trzy procent ekspertów oczekuje pozytywnego wpływu. Tylko dwadzieścia trzy procent społeczeństwa tak uważa. Ta różnica nie jest optymizmem. Ta różnica to strach. I nie pozostanie bierna. Będzie się rozprzestrzeniać, chyba że coś poważniejszego stanie na jej drodze.

To, co obecnie staje na jej drodze, to nowoczesny Soma. Immersywna rozrywka. Towarzystwo AI. Syntetyczna intymność. Nieskończone przewijanie skierowane na skończoną duszę, która została stworzona dla Nieskończoności. Augustyn widział to szesnaście stuleci temu, a jego zdanie nadal nas opisuje: "Uczyniłeś nas dla siebie, Panie, a nasze serce jest niespokojne, dopóki nie spocznie w Tobie." Niespokojność XXI wieku nie może być uśmierzona przez subskrypcję.

I usłysz mnie w jednej jeszcze sprawie. Papież Leon XIV już nazwał to wyzwanie na najwyższym poziomie. W swoim pierwszym wystąpieniu do Kolegium Kardynałów dziesiątego maja ubiegłego roku — w mowie, w której przedstawił program swojego pontyfikatu — powiedział, cytuję: "W naszych czasach Kościół oferuje wszystkim skarb swojego nauczania społecznego w odpowiedzi na kolejną rewolucję przemysłową i na rozwój w dziedzinie sztucznej inteligencji, które stawiają nowe wyzwania dla obrony godności ludzkiej, sprawiedliwości i pracy."

To nie jest pobożna ogólnikowość. To Papież, w swoim programowym wystąpieniu, wyraźnie nazywający sztuczną inteligencję, wiążący ją z godnością pracy i osadzający ją bezpośrednio w tradycji swojego imiennika Leona XIII i encykliki Rerum Novarum. Oczekiwana encyklika społeczna — ta, która jest nazywana Magnifica Humanitas — ma zostać wydana piętnastego maja tego roku. Co oznacza, że dwadzieścia dwa dni od dzisiaj, w sto trzydzieste piątej rocznicę Rerum Novarum. Biskupi w tym pomieszczeniu będą jednymi z pierwszych na świecie, którzy ją przeczytają. Najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić między teraz a wtedy, jest przygotowanie twoich diecezji na jej przyjęcie.

Pozwól, że powiem jeszcze jedno zdanie, zanim przejdę do kolejnego tematu.

Wielki kryzys naszego wieku nie będzie kryzysem niedoboru. Będzie kryzysem rozpaczy. Uniwersalny Dochód Podstawowy nie może wypełnić dziury w duszy.

Teraz przejście.

Więc pytanie, które chcę zostawić z wami — pytanie, od którego zależy druga połowa waszego dnia i druga połowa mojej argumentacji — brzmi: Co stanie się z Kościołem, gdy rynek nie będzie już wymagał ludzkiej pracy?


VI. Kościół jako Arka dla Świata Po-Pracy

Oto, co chcę powiedzieć na tej Konferencji, jak najbezpośredniej.

Upadek ery PKB nie jest pogrzebem. To odsłonięcie. To największa okazja do ewangelizacji od czasów upadku Cesarstwa Rzymskiego.

Przez dwieście lat rynek konkurował z ołtarzem o serce człowieka. Wymagał jego czasu, energii, niepokoju, ambicji. Obiecywał mu zbawienie przez produktywność. I zostawił Kościołowi resztki niedzielnego poranka. Ta konkurencja się kończy. Maszyna przychodzi, aby zabrać trud. Przybywa, aby zabrać niepokój o przetrwanie. I oddaje ludzkości jeden zasób, którym byliśmy zbyt zajęci, aby nim zarządzać. Oddaje czas.

Prosiłem was na początku, abyście pamiętali o wielkanocnym wzroście. Chcę, abyście przypomnieli sobie to teraz, ponieważ to już pierwsze dowody tego, co zamierzam opisać. Ponad ćwierć więcej dorosłych przyjęło w ciągu jednego roku. Prawie osiemset z nich w Westminsterze. Najwyższa liczba w Southwark od 2011 roku, połowa z nich w wieku trzydziestu pięciu lat i młodsza, z tym uderzającym i specyficznym powrotem młodych mężczyzn. To nie jest sukces marketingowy. To nie jest działający program. To pokolenie, które otrzymało wszystko, co świat cyfrowy może wyprodukować, przybywa — w ciszy Wigilii Paschalnej — i prosi o coś, czego świat cyfrowy nie może wyprodukować.

Kościół posiada — i posiadał przez dwa tysiące lat — definicję osoby ludzkiej, której żaden rynek, żaden państwo ani żadna maszyna nie były w stanie zastąpić. Nie jesteśmy myślącymi maszynami. Jesteśmy sub-kreatorami, stworzonymi na obraz i podobieństwo Boga, chcianymi, jak mówi Gaudium et Spes, dla naszego własnego dobra. Gdy era PKB się kończy, świat desperacko potrzebuje tej definicji. Kościół nie może jej jedynie posiadać. Kościół musi ją oferować — publicznie, pewnie, w prostym języku.

Teraz — rozróżnienie do przeniesienia do waszych diecezji. Chcę zaproponować to jako jednostkę słownictwa duszpasterskiego na następne dziesięć lat. Praca i trud.

Jan Paweł II nauczał tego w Laborem Exercens. Trud to praca służebna. Pot na czole. Efekt upadku. Technologia może i powinna uwolnić od trudu. Praca, w głębszym sensie — to, co Grecy nazywali poiesis — to twórczy udział w Bożym akcie stworzenia. Ogrodnictwo w Edenie. Wychowywanie dziecka. Pisanie wiersza. Troska o chorych. Żadna maszyna nie może tego zrobić, nie dlatego, że maszyna jest niezdolna, ale dlatego, że nie ma duszy.

Właściwe wykorzystanie tej technologii, właściwie uporządkowane, nie jest końcem pracy. To koniec trudu. To pierwsza szansa, w skali, w historii ludzkości, dla mężczyzn i kobiet, aby pracować z miłości, a nie dla przetrwania.

A Papież już powiedział młodemu pokoleniu, co zrobić z tą możliwością. Papież Leon XIV, mówiąc na Jubileuszu Świata Edukacji trzydziestego października ubiegłego roku, w Auli Pawła VI, powiedział to. Słuchaj uważnie czasowników. "Nie pozwól, aby algorytm napisał twoją historię. Bądź autorami. Używaj technologii mądrze, ale nie pozwól, aby technologia używała ciebie." To jest zadanie. Zostało wypowiedziane do następnego pokolenia. Było również przeznaczone dla pasterzy, którzy je uformują.

Teraz — cztery praktyczne zmiany, które z tego wynikają. Oferuję je jako cztery uchwyty Arki, a one ustawią popołudnie.

Pierwsza zmiana to demokratyzacja rdzenia poznawczego. Najgłębsza mądrość w historii ludzkości była zamknięta — w bibliotekach, w łacinie, w gęstych książkach akademickich, w archiwach, których większość waszych rodziców i dziadków nigdy nie miała zamiaru czytać. Prawidłowo uporządkowana katolicka AI może przekształcić tę statyczną bibliotekę w energię kinetyczną, którą ojciec może wykorzystać przy swoim własnym stole obiadowym z trzynastoletnim dzieckiem. Dziś po południu pokażę wam, bardzo praktycznie, jak to wygląda.

Druga zmiana polega na przekształceniu Liturgii w anty-algorytm. Josef Pieper, pisząc w gruzach powojennej Niemiec, nauczał, że kultura wypływa z kultu. Miał na myśli coś bardzo konkretnego. Czas wolny nie staje się wypoczynkiem — nie staje się warunkiem kreatywności — chyba że jest uporządkowany wokół kultu. W przeciwnym razie degeneruje w nudę. W świecie po pracy, Msza nie jest konkurencją dla rozrywki. Jest jedyną poważną odpowiedzią na nią.

Trzecia zmiana polega na budowaniu narzędzi, które są zjazdami, a nie rondami. Zaprojektowane, aby przywrócić osobę do parafii, a nie utrzymywać ją przed ekranem. To zasada projektowania, a nie tylko nadzieja duszpasterska, i może być wdrożona u źródła.

Czwarta zmiana polega na odzyskaniu ludzkiej skali wspólnoty. Przemysłowe miasto zostało zbudowane na erę PKB. Gdy ta era się kończy, możemy na nowo odkryć parafię nie jako biuro oddziału, ale jako wieżę w centrum życia o ludzkiej skali. To jest moment, który architekci nazywają myśleniem katedralnym. Kładzenie kamieni na wieże, których nie zobaczymy ukończonych.

Teraz — ponieważ obiecałem, że do tego wrócimy — ostrzeżenie.

Ogłoszenie Glasswing z początku tego miesiąca jest w pewnym sensie historią techniczną. Ale jest też, w głębszym sensie, historią duszpasterską. Mówi nam, że cywilizacja cyfrowa, w której żyją nasi ludzie, jest bardziej krucha, niż sądzą — i że jej opieka przeszła w ręce bardzo małej liczby prywatnych, głównie amerykańskich, korporacji. Nawet same laboratoria są teraz zaskoczone tym, co ich własne modele potrafią zrobić.

Jeśli Kościół nie zbuduje własnej infrastruktury, będzie wynajmował inteligencję od tych korporacji. Ich wartości nie są nasze. Ich zachęty nie są nasze. A te systemy, niezależnie od tego, czy biskupi w pełni to rozumieją, cicho ustalą warunki, na jakich nauczanie katolickie będzie prezentowane w klasach, w seminariach, na stronach internetowych parafii, w kuriach, a — z czasem — w samej katechezie.

Zasada, której potrzebujemy, już istnieje. Nazywa się subsydiarnością. Leon XIII nauczał o niej w Rerum Novarum. Katechizm potwierdza to w paragrafie 1883. Zastosuj to do kodu. Zachowaj dane na najmniejszym wykonalnym poziomie. Buduj narzędzia, które działają na twoich własnych maszynach, wewnątrz twoich własnych murów, zgodnie z twoim własnym wyznaniem. To nie jest, w końcu, decyzja techniczna. To decyzja strategiczna. I to jest decyzja, którą tylko biskupi w tej sali mogą podjąć, dla swoich własnych diecezji i swoich własnych ludzi.

Nie proszę tej Konferencji, aby stała się firmą technologiczną. Proszę tę Konferencję, aby odmówiła pozwolenia firmie technologiczej na stawanie się jej Kościołem.

Dziś po południu, dam ci praktyczne narzędzia do ręki. Pokażę ci, jak wygląda właściwie uporządkowana katolicka AI w obrębie trybunału małżeńskiego, biura parafialnego, szkoły średniej i domu rodzinnego — tak, aby gdy opuścisz Palazzola i wrócisz do swoich diecezji w przyszłym tygodniu, nie opuścisz tylko z mapą, ale z czymś do zbudowania.


Zakończenie — Nie lękaj się

Pozwól, że zakończę tam, gdzie zaczęliśmy.

Zaczęliśmy od pamięci. Od pokolenia angielskich kapłanów, którzy opuścili swoje Kolegium w Rzymie w 1579 roku, wiedząc, co ich czeka w domu — i którzy mimo to zbudowali. Stawili czoła wyrwaniu z korzeni bardziej brutalnemu niż nasze. Odpowiedzieli nie kurcząc się, ale idąc głębiej.

Cztery zdania, zanim przestanę.

Podążamy za Bogiem, który nie pozostał w chmurze nieba. Wziął na siebie ciało, chodził wśród nas i pozwolił nam przybić Go do drzewa.

Podążamy za Bogiem, który nie wysłał algorytmu. Wysłał swojego Syna.

Podążamy za Bogiem, który nie optymalizował. Kochał.

Podążamy za Bogiem, który nie rozwiązał problemu ludzkiego cierpienia przez zniesienie cierpienia, ale przez wejście w nie.

Oto zadanie, które chcę położyć na twoim biurku.

Będziemy korzystać z chmury, ale nie będziemy w niej żyć. Będziemy używać sztucznej inteligencji, aby chronić prawdziwą mądrość. Będziemy wykorzystywać szybkość procesora, aby bronić powolności modlitwy. Będziemy używać wydajności maszyny, aby odkupić czas, którego potrzebujemy na miłość bliźniego.

Ojciec Święty powiedział nam, co mamy powiedzieć młodym. I chcę jeszcze raz przekazać ci jego słowa, ponieważ to pieczęć na wszystkim, co próbowałem powiedzieć dzisiaj rano. Papież Leon XIV, mówiąc do pokolenia, które ma odziedziczyć tę maszynę, powiedział — "Nie pozwól, aby algorytm napisał twoją historię. Bądź autorami. Używaj technologii mądrze, ale nie pozwól, aby technologia używała ciebie."

To jest zadanie, które zabierasz z powrotem do swoich diecezji.

A teraz, w końcu, jedno z najstarszych i najczęściej powtarzanych poleceń w Piśmie. Linia, którą polski Papież otworzył pontyfikat, który zakończył imperium.

Nie lękaj się.

Nie lękaj się tej technologii. Nie może nieść Krzyża. Nie może ofiarować Eucharystii. Nie może kochać twojego ludu. Ale ty możesz. A powód, dla którego dano nam te narzędzia — powód, dla którego ta technologia przybyła w naszej godzinie, a nie w innej — jest dokładnie taki, abyś mógł to robić pełniej, a nie mniej.

Wigilia Paschalna powiedziała nam, czego pragnie twój lud. Następne dziesięć lat zdecyduje, czy Kościół ma odwagę, infrastrukturę i pewność w swoją tradycję, aby ich nakarmić.

Niech maszyny noszą ciężar świata.

Niech my, w końcu, nosimy się nawzajem.

Dziękuję.