Przynoszenie Skarbów Nowych i Starych: Misja Kościoła w Erze AI

Sztuczna inteligencja może być jednym z największych narzędzi ewangelizacji od założenia Kościoła — lub momentem, w którym Kościół całkowicie stracił narrację. Matthew Harvey Sanders przedstawił tę tezę na Spotkaniu Rzeczników Prasowych i Przedstawicieli Kościoła Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) na Włoskiej Konferencji Episkopatu (CEI) w Rzymie, 6 maja 2026 roku, argumentując, że katolicki głos na temat AI jest w dużej mierze nieobecny w publicznej debacie, a komunikatorzy Kościoła to ci, którzy muszą działać.
Sekcja I: Cyfrowy Rubikon
Wasze Eminencje, Ekscelencje, drodzy koledzy, a szczególnie mężczyźni i kobiety w tym pomieszczeniu, do których pracy przyszedłem się zwrócić: rzecznicy prasowi i przedstawiciele Konferencji Episkopatów Europy.
Chcę zacząć od tego, co robicie, nie w abstrakcie, ale w konkretnej rzeczywistości waszego tygodnia pracy.
Jesteście ludźmi, którzy tłumaczą Kościół dla społeczeństwa. Każdy wywiad, który udziela biskup, każde oświadczenie wydane przez konferencję, każdy list pasterski, który trafia do skrzynki mailowej dziennikarza; gdzieś w tym łańcuchu jest jeden z was, kształtujący słowa, przewidujący pytanie, odbierający telefon o dziesiątej wieczorem, gdy pojawia się historia. Jesteście instytucjonalnym głosem Kościoła katolickiego w Europie.
A społeczeństwo, do którego się zwracacie, jest teraz, każdego dnia, formowane przez sztuczną inteligencję. Nie wyłącznie, jeszcze nie. Ale coraz bardziej, a dla pokolenia, które teraz się formuje, przede wszystkim. AI jest najnowszą i najszybciej rozwijającą się warstwą formacji informacyjnej w życiu ludzi, do których próbujecie dotrzeć.
Nie będę powtarzał pytania o strach. Chcę zacząć od pewnego działania, ponieważ tego wymaga wasza praca, a to, czego wymaga ten moment od Kościoła.
Przekroczyliśmy próg. Nie jest to próg inkrementalny. To próg cywilizacyjny. Przez około trzydzieści lat żyliśmy w tym, co nazywaliśmy Erą Informacji. Maszyny pobierały, indeksowały, sortowały. Znajdowały i organizowały to, co ludzie już napisali: potężne narzędzia do wyszukiwania, ale nie do rozumowania. Ta era się skończyła. Teraz żyjemy w Erze Zautomatyzowanego Rozumowania. Maszyny już nie tylko pobierają; generują, rozumują i doradzają. Formują osądy i kształtują sumienia.
Stanford AI Index opublikowany wcześniej w tym roku precyzyjnie określa skalę. Generatywna AI dotarła do pięćdziesięciu trzech procent populacji globalnej w ciągu trzech lat od jej publicznego wydania, szybciej niż komputer osobisty, szybciej niż sam internet. Osiemdziesiąt osiem procent organizacji przyjęło ją. Czterech na pięciu studentów uniwersytetów teraz korzysta z niej rutynowo. W najnowszym badaniu Bentley-Gallup trzydzieści jeden procent Amerykanów twierdzi, że sztuczna inteligencja przynosi więcej szkody niż pożytku dla społeczeństwa. Tylko trzynaście procent twierdzi, że przynosi więcej pożytku niż szkody. Ludzie, którzy muszą żyć z tymi systemami, są głęboko zaniepokojeni i w dużej mierze nie mają ram do zrozumienia dlaczego. Prywatne inwestycje w AI tylko w Stanach Zjednoczonych osiągnęły dwieście osiemdziesiąt sześć miliardów dolarów w 2025 roku, co stanowi więcej niż dwukrotność dwóch lat wcześniej. To nie jest krzywa, która się spłaszcza.
Liczby dotyczące zatrudnienia są jeszcze bardziej alarmujące. Co trzecia organizacja spodziewa się zmniejszenia swojego zatrudnienia z powodu AI w nadchodzącym roku. Siedemdziesiąt trzy procent ekspertów AI oczekuje pozytywnego wpływu na miejsca pracy; tylko dwadzieścia trzy procent społeczeństwa się z tym zgadza. Ludzie, którzy budują te systemy, i ludzie, którzy muszą z nimi żyć, patrzą na ten sam horyzont i widzą dwie różne przyszłości.
To prowadzi mnie do tego, co chcę nazwać egzystencjalnym klifem.
Po raz pierwszy w historii przemysłowej automatyzacja pracy białych kołnierzyków i niebieskich kołnierzyków zbiega się jednocześnie. Generatywna AI automatyzuje pracę kognitywną: pisanie, analizę, osąd, profesjonalną ekspertyzę. Uosobiona AI, w robotach, autonomicznej logistyce, produkcji, rolnictwie i transporcie, automatyzuje pracę fizyczną. Nie ma sektora, do którego można by się cofnąć, nie ma kategorii pracy strukturalnie izolowanej od tej presji.
Praca organizowała nowoczesną tożsamość przez trzy wieki. Zachodnia odpowiedź na pytanie "kim jesteś" stała się "co robisz". W obliczu szybkiej, szerokiej automatyzacji, to równanie się rozpada. Powstały kryzys nie jest zasadniczo kryzysem ekonomicznym. To kryzys znaczenia. Problem dochodowy można w zasadzie rozwiązać za pomocą transferów. Problem znaczenia nie może być rozwiązany.
Silicon Valley dostrzega klif i oferuje swoją odpowiedź: uniwersalny dochód podstawowy, niekończąca się cyfrowa rozrywka, towarzysze AI, zarządzane istnienie: komfortowe, rozproszone, jałowe.
Ta odpowiedź nie jest przypadkowa. To logiczny wynik czysto ekonomicznej antropologii. Jeśli osoba ludzka jest zasadniczo jednostką ekonomiczną, to gdy jej funkcja ekonomiczna zostaje zautomatyzowana, rekompensujesz jej to ekonomicznie i zabawiasz ją do uległości. Propozycja jest spójna w swoich założeniach. To założenia są problemem.
Odpowiedź Kościoła nie jest korektą tej antropologii. To odmowa założenia. Imago Dei nie jest pocieszającą linią, którą można postawić obok programu Silicon Valley; jest to sprzeczność z ramami, które wyprodukowały ten program. Godność osoby nigdy nie była osadzona w produktywności, co oznacza, że nie można jej uczynić zbędną przez automatyzację. Kościół posiada jedyną antropologię adekwatną do kryzysu przesiedleńczego, ponieważ jest to jedyna antropologia, która nie postawiła osoby na jej wydajności ekonomicznej od samego początku. Wszyscy inni, którzy teraz dyskutują, co zrobić z przesiedlonymi pracownikami, argumentują w ramach, których Kościół nigdy nie zaakceptował.
To nie jest katecheza. To strategiczna podstawa. A pytanie, kto kształtuje tę technologię, kto buduje założenia w podłożu, jest pytaniem, kto kształtuje antropologię następnego pokolenia.
Sekcja II: Niebezpieczeństwo
Pozwólcie, że będę konkretny, co jest stawką, gdy AI jest budowane bez katolickiej podstawy.
Te systemy nie są neutralne. Model ogólnego przeznaczenia jest trenowany na mniej więcej statystycznym średnim poziomie internetu. Na tej podstawie każde laboratorium stosuje filtry po treningu, które odzwierciedlają jego własną antropologię, jego własne założenia dotyczące tego, czym jest osoba ludzka, jak wygląda kwitnienie, co oznacza miłość, co to jest prawda. Te założenia często nie są zgodne z nauczaniem Kościoła.
Trzy konkretne niebezpieczeństwa wynikają z tego, a wasza praca jako komunikatorów będzie miała do czynienia ze wszystkimi trzema.
Pierwszym jest kolonizacja słownictwa duszy. Inżynierowie opisują operacje statystyczne używając słów, które należą, właściwie, do życia wewnętrznego. Mówią, że model myśli. Mówią, że wie, wybiera, rozumie, decyduje. To nie jest nieostrożny skrót. Społeczeństwo, które mówi o maszynach, jakby były umysłami, zacznie, dając wystarczająco dużo czasu, mówić o umysłach, jakby były maszynami. Słownictwo duszy, woli, sumienia, miłości; to słownictwo należy do Kościoła i do osoby ludzkiej, a jest anektowane przez dyskurs, który nie rozumie żadnego z tych pojęć.
Drugim jest problem autorytetu, a ten jest strukturalny. Modele graniczne teraz prowadzą badania w czasie rzeczywistym. Szukają, pobierają, cytują. Kiedy system graniczny przywołuje dziesięć źródeł na pytanie dotyczące nauczania katolickiego: encyklika papieska, komunikat prasowy diecezji, polemiczny blog, strona dyskusyjna Wikipedii, teolog dissentujący, staranny tomista, podsumowanie dziennikarza: na jakiej podstawie je ocenia? Nie ma ram dla autorytetu doktrynalnego. Nie potrafi odróżnić soboru ekumenicznego od wątku komentarzy. Traktuje źródła katolickie i świeckie na równi, wygładza je w płynne odpowiedzi i zwraca tę odpowiedź z pewnością.
Niebezpieczeństwo nie polega na tym, że system jest ignorantem. Chodzi o to, że system jest dobrze zaznajomiony z korpusem, którego nie potrafi ocenić. Dla profesjonalisty w dziedzinie komunikacji to jest niebezpieczeństwo, które należy nazwać wprost: każdy dziennikarz, każdy laik, każdy asystent biskupa, który pyta ogólną sztuczną inteligencję o nauczanie Kościoła, otrzymuje odpowiedź, której wiarygodność jest strukturalnie nieznana. Nie dlatego, że system działa nieprawidłowo. Ponieważ system nigdy nie został zbudowany, aby znać różnicę między tym, co Kościół formalnie naucza, a tym, co jest jedynie opinią.
Trzecim jest pułapka opakowania. Przyjemny interfejs, katolickie logo, chatbot, który nazywa siebie wiernym; to nic nie zmienia, jeśli model pod spodem jest świecki. Konstytucja systemu jest określona przez to, co go wytrenowało, a nie przez to, co jest namalowane na zewnątrz. Opakowanie nie przekształca podłoża. Musimy być szczególnie jasni w tej kwestii z dobrze myślącymi instytucjami katolickimi, które myślą, że branding jest wystarczający. Nie jest.
Chcę poświęcić chwilę Świętemu Franciszkowi Salezjuszowi, ponieważ jest on patronem dziennikarzy i katolickich pisarzy, ogłoszonym przez Piusa XI w 1923 roku, oraz dlatego, że sytuacja, z którą się zmagał, jest bardziej istotna dla tej sali niż prawie jakakolwiek inna postać w historii Kościoła katolickiego.
Franciszek zgłosił się na misję do Chablais. Nie został wysłany; musiał pokonać silne sprzeciwy swojego ojca i uzyskać mandat Biskupa Genewy, zanim mógł pojechać. Opuścił miasto we wrześniu 1594 roku. Kiedy przybył, kalwińska ludność nie chciała przyjść, aby go słuchać. Konwencjonalne medium kapłana, kazanie i publiczna dysputacja, były dla niego zamknięte. Nie lamentował nad tym. Przyjął medium, które mogło dotrzeć do ludzi, do których został wysłany. Pisał traktaty, słynne bilety, kopiował je ręcznie i wkładał pod drzwi. Zostały one zebrane, pośmiertnie, w to, co stało się znane jako The Controversies. Używał medium swojego czasu, ponieważ dusze, którym dobrowolnie służył, były już w zasięgu tego medium.
Argument, który jego życie wyraża w sposób jasny: komunikator, który nie opanowuje medium epoki, porzuca pole tym, którzy to robią. To nie jest pokora. To strategiczna kapitulacja.
Sztuczna inteligencja jest medium epoki. To samo pytanie, na które Franciszek odpowiedział ręcznie kopiowanymi traktatami, powróciło w nowej formie. Kto kontroluje agentowy interfejs? Kto kształtuje odpowiedzi, które wierni otrzymują, gdy zadają pytania duszy? Jeśli katolicki komunikator nie jest obecny w tym medium, z intencją i kompetencją, medium nie jest zatem neutralne. Jest po prostu formowane przez antropologię kogoś innego.
Sekcja III: Co zbudowaliśmy
Chcę poświęcić serce tej rozmowy, mówiąc wam, co zbudowaliśmy, ponieważ katolicka odpowiedź na zagrożenia, które opisałem, nie jest już teoretyczna. Ona istnieje. Działa teraz. I jest do waszej dyspozycji.
Fundamentem jest Alexandria Digitization Hub, tutaj w Rzymie, we współpracy z Papieskim Uniwersytetem Gregoriańskim. Robotyczne skanery poruszające się z prędkością do dwóch i pół tysiąca stron na godzinę, zintegrowane bezpośrednio z naszym Vulgate AI do optycznego rozpoznawania znaków, strukturalnego kodowania i wyszukiwania neuronowego.
Chcę skorygować założenie, które często pojawia się w tych rozmowach. Większość szczególnej wiedzy o diecezjach i konferencjach biskupich została już zdigitalizowana. Nie leży na papierze w piwnicach. Jest w plikach PDF, w zeskanowanych folderach, w starych bazach danych, w systemach zarządzania treścią. Luka nie dotyczy prostego procesu digitalizacji. Luka dotyczy odkrywalności LLM. Materiał, który został zeskanowany, ale nie jest strukturalny, nie jest indeksowany semantycznie, nie jest kodowany do pobrania, jest niewidoczny dla nowoczesnego systemu AI. Alexandria i Vulgate istnieją, aby zamknąć dokładnie tę lukę: Vulgate, aby wziąć materiały, które zostały już zdigitalizowane i uczynić je możliwymi do zapytania przez systemy AI, a Alexandria, aby skanować i strukturalizować to, co jeszcze nie zostało dotknięte.
Dwa przykłady już dostarczone. Magnum Bullarium Romanum, papieskie bulli od Papieża Leona Wielkiego w roku 440 do pontyfikatu Papieża Benedykta XIV w połowie XVIII wieku. Trzynaście wieków nauczania papieskiego, teraz w pełni przeszukiwalne. I Acta Apostolicae Sedis, każdy numer oficjalnego rejestru Stolicy Apostolskiej od jej założenia w 1909 roku, możliwy do zapytania w kilka sekund.
Na tym fundamencie znajduje się Magisterium AI. Jest to złożony system wyszukiwania, zestaw komponentów zaprojektowanych do pobierania, cytowania i rozumowania w oparciu o zdefiniowany korpus, a nie do swobodnego generowania. Od tej wiosny ten korpus zawiera ponad trzydzieści jeden tysięcy dokumentów źródłowych magisterialnych, teologicznych, filozoficznych i patristycznych, razem z danymi strukturalnymi, które je otaczają, w tym statystykami duchowymi dla prawie każdej diecezji i kraju na świecie, współczesnymi i historycznymi, oraz oficjalnymi rekordami finansowymi diecezji na całym świecie. Chrzty, święcenia, uczestnictwo w Mszy, powołania, zwroty finansowe, trendy w czasie, wszystko to możliwe do zapytania w jednym miejscu. Magisterium AI jest obecnie używane w ponad stu dziewięćdziesięciu krajach, przez ponad milion użytkowników. Jest dostępne przez aplikację Hallow, przez internet i dla każdego, wszędzie, z dostępem do internetu.
Słowo o dostosowaniu, termin, który laboratoria używają luźno. Istnieją dwa wyraźne problemy. Pierwszym jest kalibracja: to, co przemysł nazywa halucynacją, tendencją do generowania wiarygodnych fałszywych informacji. To jest problem inżynieryjny, który laboratoria ostatecznie rozwiążą. Drugim jest inny rodzaj: czy system jest zasadniczo ukierunkowany na prawdę i dobro. Model może być doskonale dokładny i jednocześnie głęboko zaburzony. Laboratoria nie mogą tego naprawić, ponieważ nie zgodziły się, co właściwie jest dobrem. Kościół się zgodził. Dwa tysiące lat doktrynalnej spójności to strukturalna przewaga, której żaden świecki aktor nie może powielić. To jest podłoże, na którym musi być zbudowana każda katolicka AI, która zasługuje na tę nazwę.
To, co odróżnia Magisterium AI od pułapki opakowania, o której mówiłem wcześniej. Różnica nie polega na brandingu; to architektura. Magisterium AI nie jest systemem wyszukiwania z katolicką etykietą na przodzie. To kompleksowe narzędzie: starannie dobrana baza wiedzy źródeł magisterialnych, teologicznych i patristycznych; specjalistyczne narzędzia, które strukturalizują i kontekstualizują to, co jest pobierane; zestawy danych zaprojektowane w celu nauczenia modelu, jak rozumować w obrębie tradycji: jak oceniać dokument magisterialny w kontekście komentarza teologicznego, jak podsumować materiał doktrynalny bez jego zniekształcania, jak zaznaczyć ograniczenia tego, co dany źródło może wspierać. Rozumuje w obrębie ograniczonego, celowo uformowanego korpusu, pod instrukcją. To nie jest coś, co jakiekolwiek opakowanie nad świeckim modelem może powielić. To jest różnica w podłożu.
Magisterium AI jako cel ma znaczenie, ale nie rozwiązuje głębszego problemu: wierni formują swoje zrozumienie świata wewnątrz systemów zbudowanych przez innych ludzi. Pytanie brzmi, czy mądrość Kościoła jest obecna w systemach używanych przez setki milionów, którzy nigdy nie pobiorą katolickiej aplikacji.
To, co sprawia, że wiosna 2026 roku jest inna. Nasze złącza MCP dla Claude i ChatGPT są już aktywne. Każdy użytkownik może połączyć Magisterium AI bezpośrednio; zadają swojemu istniejącemu AI pytanie o wiarę lub moralność, a system sięga po Magisterium AI, konsultuje je i zwraca odpowiedź opartą na tradycji. Użytkownik nie przełącza aplikacji. Kościół jest obecny w momencie, gdy pytanie jest zadawane.
Nasza integracja protokołu A2A z Google Gemini jest również aktywna. Agenci tacy jak Gemini mogą współdziałać z Magisterium AI za pośrednictwem protokołu agent-do-agenta, co oznacza, że w miarę jak agentowa sieć się kształtuje, Kościół jest obecny jako nazwany agent specjalistyczny, konsultowany nie przez specjalne prośby, ale przez opublikowane możliwości.
Teraz do ekosystemu. Mogłeś słyszeć o OpenClaw. Został uruchomiony w styczniu tego roku: sto tysięcy gwiazdek na GitHubie w mniej niż tydzień, dwa tysiące agentów w czterdzieści osiem godzin. Żyje wewnątrz WhatsApp, Telegram, iMessage, Discord, Signal. Jensen Huang z Nvidii nazwał to "systemem operacyjnym osobistej AI, w sposób, w jaki Windows zdefiniował pokolenie PC" na GTC w zeszłym miesiącu. Nvidia zbudowała NemoClaw na jego podstawie jako warstwę zarządzania przedsiębiorstwem.
Kościół potrzebuje strategii OpenClaw. W miarę jak osobiste agenty AI stają się głównym interfejsem, przez który ludzie napotykają informacje, katolicka obecność nie może być tylko oddzielnym celem. Musi być architektoniczna, obecna wewnątrz rozmów, które ludzie już prowadzą. MCP i A2A to protokoły, dzięki którym ta obecność staje się możliwa. To jest strategia komunikacyjna epoki agentów.
Dla instytucji, które chcą mieć suwerenność nad swoją własną infrastrukturą AI, istnieje Hermes. Chcę być precyzyjny w odniesieniu do Hermesa, ponieważ go nie zbudowaliśmy. Hermes to autonomiczny agent AI typu open-source stworzony przez Nous Research, powszechnie uważany za jednego z czołowych konkurentów OpenClaw w zakresie open-source i jeden z najszybciej rozwijających się agentów AI open-source na świecie. Zespół, który za nim stoi, a powiem to na własną odpowiedzialność, nie z jakiejkolwiek informacji prasowej, jest kierowany przez CEO, który jest przyjacielem, katolikiem i współpracownikiem z nami w Longbeard. Zbudowali Hermesa jako naprawdę otwartego, samodzielnie hostowalnego agenta, co oznacza, że biuro prasowe konferencji biskupiej może uruchomić go na swoim własnym sprzęcie. Twoje dane pozostają w twoich murach. Twój agent uczy się twojej tradycji, twojego specyficznego kontekstu duszpasterskiego, twojego stylu komunikacji, twojej historii komunikacji. To jest zasada subsydiarności zastosowana do infrastruktury AI: instytucja najbliżej pracy obsługuje narzędzie, które służy pracy, a w tym przypadku robi to na infrastrukturze zbudowanej przez sojuszników w wierze.
Jest jeszcze jeden wątek badawczy, który wspomnę krótko, ponieważ jeszcze nie jest dostarczany. Ephrem. Suwerenna osobista AI, zaprojektowana do działania lokalnie, nie wymagająca połączenia z internetem. Nieoptymalizowana pod kątem zaangażowania, ale pod kątem formacji. Naprawdę katolicka AI. Planujemy jej wydanie w 2027 roku.
Jeden punkt danych dotyczący surowych możliwości. Niewydany model graniczny Anthropic, Mythos Preview, został niedawno zadany do znalezienia luk w zabezpieczeniach w głównych systemach operacyjnych. Znalazł tysiące wcześniej nieznanych wad. Jedna z nich była ukryta w OpenBSD, i tutaj powinienem wyjaśnić, ponieważ nazwa nie będzie nic znaczyła dla większości z was. OpenBSD to powszechnie używany system operacyjny open-source. Działa na serwerach, routerach, na rodzaju krytycznej infrastruktury sieciowej, na której polegają rządy, szpitale i instytucje finansowe każdego dnia. Jest przeglądany przez niektórych z najbardziej rygorystycznych ludzkich ekspertów ds. bezpieczeństwa na świecie, i tak było przez dekady. Wada, którą model znalazł, leżała w tym systemie, niezauważona, przez dwadzieścia siedem lat; każdy ludzki ekspert i każdy automatyczny test, który kiedykolwiek się na nią natknął, ją przeoczył. Maszyna ją znalazła. Pytanie nie brzmi już, czy te systemy są potężne. Są. Jedynym pytaniem jest, co są zbudowane, aby służyć, i czy Kościół jest obecny, strukturalnie, wewnątrz podłoża, które teraz rozumuje na tym poziomie, wewnątrz systemów, które już kształtują ludzkie życie.
Instytucjonalny punkt, który chcę, aby ta sala zapamiętała, wynika bezpośrednio. Każda konferencja biskupia reprezentowana tutaj ma archiwa. Listy duszpasterskie sięgające pokoleń. Dokumenty synodalne. Korespondencja biskupia. Większość z nich została już zdigitalizowana. Prawie żaden z nich nie jest odkrywalny przez LLM. Ten materiał jest strategicznie niewidoczny, dopóki nie zostanie ustrukturyzowany i zindeksowany do pobrania, a gdy to się stanie, dwa rzeczy dzieją się jednocześnie. Staje się przeszukiwalny, możliwy do zapytania, dostępny dla twojego zespołu komunikacyjnego i twoich biskupów w ich własnych językach. I staje się częścią ekosystemu katolickiej AI, do którego wierni i duchowieństwo mogą uzyskać dostęp przez Magisterium AI i przez każdy system, który się z nim łączy. Digitalizacja, w sensie, w jakim rozumieją to Vulgate i Alexandria, nie jest więc zadaniem zaplecza. To jest akt komunikacyjny.
Sekcja IV: Co to oznacza dla komunikatorów Kościoła
Chcę teraz bezpośrednio mówić o waszej pracy.
Sekularne ramy AI są pisane w tym roku, w redakcjach w całej Europie. Dwa ramy dominują, obie niewystarczające: utopijne (AI rozwiązuje wszystko) i technofobiczne (wycofanie, opór). Żadne z nich nie ma adekwatnej antropologii. Ramy katolickie, które oceniają każdą technologię przez pryzmat tego, co robi z godnością, wolnością i przeznaczeniem osoby ludzkiej, są w dużej mierze nieobecne w publicznej dyskusji.
To wy jesteście ludźmi, którzy mogą to tam umieścić. Okno jest teraz otwarte. Nie pozostanie otwarte. Gdy ramy się ustabilizują, zajmie to pokolenie, aby je zmienić.
Waszych biskupów będą pytali o AI: dziennikarze, ich własni kapłani, rodzice na przyjęciach bierzmowania. Wielu poczuje niepewność, która nie ma nic wspólnego z teologią, a wszystko z słownictwem: różnica między kalibracją a wyrównaniem, narzędziem a umysłem. Możecie dać im to słownictwo w dwie minuty przed wywiadem. Biskup, który potrafi mówić o AI z precyzją, jest biskupem, który może prowadzić swój lud przez tę transformację. Jesteście mostem, który czyni go tym biskupem.
Cztery rzeczy, które prosiłbym was, abyście zabrali ze sobą na wasze konferencje.
Po pierwsze: oceńcie Magisterium AI jako działające narzędzie komunikacyjne. Używajcie go w rytmie swojego tygodnia, a następnie powiedzcie nam, co działa, a co nie. Platforma poprawia się dzięki poważnym opiniom, a nie ma poważniejszych użytkowników w naszym celu niż rzecznicy prasowi europejskich konferencji.
Po drugie: porozmawiajcie z nami o połączeniu istniejących cyfrowych archiwów waszej konferencji z Wulgatą, aby już zdigitalizowane materiały były dostępne dla systemów AI poprzez odpowiednie indeksowanie i kodowanie. W większości przypadków materiały istnieją; pytanie brzmi, czy można je zapytać. Wasze dziedzictwo duszpasterskie należy do żywego, zapytanego dziedzictwa Kościoła.
Po trzecie: postulujcie wewnątrz swojej konferencji spójną strategię komunikacyjną AI. Nie zakaz. Nie pasywna troska. Aktywne zaangażowanie, które traktuje technologię jako pole misji.
Po czwarte: bądźcie głosem czujności, jak i obecności. Rola katolickiego komunikatora nie polega tylko na nadawaniu głosu Kościoła przez systemy AI, ale także na pomocy biskupom i konferencjom w zadawaniu właściwych trudnych pytań: kto kontroluje tę infrastrukturę, w czyich rękach znajdują się dane, które systemy zasługują na zaufanie instytucjonalne, a które nie. Komunikator, który rozumie technologię, to ten, który może odpowiedzieć na te pytania szczerze, zanim dziennikarz poprosi biskupa o odpowiedź bez przygotowania. To nie jest techniczna praca. To jest praca prorocza.
Sekcja V: Chrzest technologii
Kościół nigdy nie odrzucił dobrego narzędzia. Zawsze brał to, co jego epoka mu oferowała i wykorzystywał to do misji.
Święty Paweł nie budował rzymskich dróg. Nie błogosławił ich. Po prostu nimi chodził, ponieważ prowadziły tam, gdzie musiał iść, a Ewangelia szła z nim, szybciej niż by to miało miejsce w przeciwnym razie, ponieważ imperium utorowało drogę, nie wiedząc, dla czego ją utorowało.
Wczesny Kościół wybrał kodeks zamiast zwoju, łatwiejszy do nawigacji, trudniejszy do zniszczenia w czasie prześladowania. Lepsza technologia dla misji, wybrana bez wahania.
Pius XI nie błogosławił radia z pobożnego gestu w 1931 roku. Podjął strategiczną decyzję, że głos Piotra należy do każdego domu, który posiada odbiornik, i umieścił go tam. A jego następca, Pius XII, w swojej encyklice z 1957 roku Miranda Prorsus na temat kina, radia i telewizji, bezpośrednio wskazał zasadę: że te nowe sztuki komunikacji, w rękach tych, którzy je rozumieją, stają się "potężnymi środkami", dzięki którym "masy rodziny ludzkiej" na całym świecie mogą być prowadzone ku prawdzie. Nie jest to zabezpieczenie. Nie jest to ostrzeżenie. To wezwanie: do komunikatorów jego czasów, aby traktowali medium poważnie, opanowali je i wykorzystali do pracy.
Papież Leon XIV, w swoim przesłaniu na 60. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, wydanym 24 stycznia, w święto świętego Franciszka Salezego, opisał sztuczną inteligencję jako "lustro, które odzwierciedla wartości, dobre i złe, tych, którzy ją budują i tych, którzy ją używają," i ostrzegł przed "pokusa, aby pozwolić algorytmom zastąpić osąd, a danym zastąpić mądrość."
Papież Franciszek, w Laudate Deum w akapicie dwudziestym trzecim, wyraził to jasno: nigdy ludzkość nie miała takiej władzy nad sobą, jednak ręce, w których ta władza się koncentruje, są bardzo nieliczne, a nic w samej technologii nie gwarantuje, że będzie służyła dobru wspólnemu. Oba te stwierdzenia są prawdziwe jednocześnie, a Kościół trzyma je jednocześnie: cierpliwa obecność wewnątrz medium i czujność przeciwko koncentracji władzy w nim.
Każde pokolenie, w swoim własnym idiomie, to samo instynkt: Kościół jest obecny w medium epoki, ponieważ ta obecność nie jest kompromisem; to misja.
Chcę zakończyć błogosławionym, teraz świętym, Tytusem Brandsmą.
Brandsma był holenderskim karmelitą, profesorem filozofii w Nijmegen, dziennikarzem, czołową postacią w holenderskiej prasie katolickiej i asystentem kościelnym Katolickiego Stowarzyszenia Prasy. Był, w najbardziej dosłownym sensie, jakie Kościół może nadać temu słowu, patronem katolickich dziennikarzy. Rozumiał prasę katolicką nie jako równoległą instytucję obok publicznego placu, ale jako instytucjonalny głos Kościoła wewnątrz publicznego placu, tę samą przekonanie, w idiomie swojego czasu, którą proszę was, abyście poważnie wzięli w naszym.
Pod koniec 1941 i na początku 1942 roku, okupacja nazistowska wydała rozkaz. Katolickie gazety w Holandii miały publikować propagandę nazistowską obok swoich relacji. Rozkaz nie był prośbą. To było prawo. Było egzekwowalne. Zastosowanie się do niego byłoby zrozumiałe.
Brandsma nie napisał dokumentu politycznego. Nie wydał oświadczenia. Wsiadł do samochodu i jeździł od diecezji do diecezji, od redaktora do redaktora, po okupowanej Holandii, i osobiście siadał z każdym z nich i mówił mu, że żadna katolicka gazeta nie jest zobowiązana do stosowania się do tego, a że integralność prasy katolickiej wymaga odmowy. Przemienił instytucjonalną obecność w moralne świadectwo, jeden redaktor na raz, idąc osobiście.
Został aresztowany dziewiętnastego stycznia 1942 roku za dokładnie to. Został wysłany do Dachau. Zmarł tam dwudziestego szóstego lipca 1942 roku, zabity przez śmiertelną iniekcję podaną przez pielęgniarkę, którą, według zeznania, które później złożyła, błogosławił i dał jej swój różaniec przed śmiercią. Jego ostatnie zapisane słowa były o miłosierdziu, a nie goryczy. Jan Paweł II beatyfikował go w 1985 roku. Papież Franciszek kanonizował go piętnastego maja 2022 roku.
Infrastruktura prasowa, drukarnie, biura redakcyjne, sieci dystrybucji, instytucjonalna obecność prasy katolickiej w holenderskim społeczeństwie, nic z tego nie mogło jeździć od diecezji do diecezji. Nic z tego nie mogło usiąść z redaktorem i powiedzieć: nie jesteś zobowiązany. Tylko Brandsma mógł. Narzędzia jego epoki mogły nieść wiadomość. Nie mogły wziąć odpowiedzialności za nią.
To jest rozróżnienie, które obowiązuje również tutaj, i to jest to, co chcę zostawić z wami.
Świat ma się zmienić w tempie i skali, które większość ludzi, większość liderów, większość biskupów, większość zwykłych katolików, jeszcze w pełni nie rozumie. Systemy, które opisałem wam dzisiaj, to wczesne iteracje. Za dwa lata będą znacznie bardziej zdolne. Za pięć lat różnica między tym, co mogą zrobić, a tym, co większość liderów instytucjonalnych wierzy, że mogą zrobić, będzie jeszcze szersza. Za dziesięć lat krajobraz duszpasterski, który muszą nawigować wasi biskupi, będzie wyglądał prawie zupełnie inaczej niż ten, który nawigują teraz.
Ludzie w tym pokoju są bliżej tej technologii, z natury swojej pracy, niż prawie ktokolwiek inny w Kościele instytucjonalnym. Obsługujecie komunikację cyfrową. Pracujecie z narzędziami. Widzicie platformy i trendy, zanim dotrą do biurka biskupa. Ta bliskość nie jest przypadkowa w waszej powołaniu. To jest powołanie.
Jesteś mostem. Biskup jest filozofem, teologiem, pasterzem. Jest rozciągnięty między tysiącem zobowiązań. Polega na świeckich ekspertach, którzy rozumieją współczesny krajobraz, i polega na tobie, aby przetłumaczyć ten krajobraz na terminy, których potrzebuje, aby prowadzić. Kiedy rozumiesz, konkretnie i precyzyjnie, jak sztuczna inteligencja będzie wyglądać za dwa lata, pięć lat i dziesięć lat, nie w abstrakcyjnych terminach politycznych, ale w codziennym życiu ludzi, którym służy, dajesz mu coś, czego żadna list pasterski ani dokument watykański mu nie da: praktyczną inteligencję, w odpowiednim czasie, aby na nią zareagować.
Ta inteligencja płynie na zewnątrz przez niego. Świeccy katolicy nie są biernymi odbiorcami tej transformacji. Są obywatelami. Głosują. Pracują w branżach, które są przekształcane przez automatyzację. Będą proszeni o formułowanie ocen politycznych dotyczących regulacji: jak będą rządzone szkoły ich dzieci, sądy i szpitale w erze zautomatyzowanego rozumowania. Kościół ma coś istotnego do powiedzenia na ten temat. Ale ten głos dociera do nich tylko wtedy, gdy jest przekazywany jasno, dokładnie i wiarygodnie. Ten łańcuch zaczyna się w tym pomieszczeniu.
To jest moje zadanie. Zanim następny ważny rozwój sztucznej inteligencji trafi do skrzynki pocztowej dziennikarza i zostaniesz poproszony o odpowiedź biskupa: usiądź z jednym biskupem na jedną niespieszną godzinę. Nie na papierze informacyjnym. Szczera rozmowa: oto co nadchodzi, oto co to oznacza dla ludzi w twojej diecezji, a oto decyzja pasterska, z którą będziesz musiał się zmierzyć za dwanaście miesięcy, o której jeszcze nie wiesz, że będziesz musiał się zmierzyć. Ta rozmowa, udzielona na czas, w prostym języku, przez kogoś, kto wykonał pracę zrozumienia, jest różnicą między biskupem, który prowadzi swój lud przez tę transformację, a biskupem, który reaguje na nią po fakcie.
Analogii nie można uznać za doskonałą i nie będę udawać inaczej. Czyn Brandsmy był odmową, moralną niekooperacją pod bezpośrednim przymusem. To, o co cię proszę, jest czymś innym: konstruktywna obecność, stała kompetencja i szczera rada w medium, które nie będzie czekać, aż Kościół poczuje się gotowy. Jego odwaga polegała na powiedzeniu nie, mimo kosztów. Twoja polega na powiedzeniu tak: tak do opanowania medium, tak do niespiesznej rozmowy z biskupem, tak do czujności, której obecność bez mądrości nie może zapewnić.
Brandsma wsiadł do samochodu. Drogi były złe, a reżim obserwował. I tak jechał, od redaktora do redaktora, ponieważ ktoś musiał być w tym pomieszczeniu.
Pomieszczenie jest teraz inne. Narzędzia są szybsze, a zasięg jest dłuższy. Ale niezmienny akt jest ten sam: ktoś musi zrozumieć, ktoś musi iść, a ktoś musi powiedzieć, jasno, osobiście, na czas, co jest rzeczywiste i co to oznacza.
Bądź tą osobą.
Dziękuję.